To nasz obowiązek

Styczeń 17
08:46 2012
Oceń ten artykuł

Nie trzeba nikogo przekonywać, że polscy emeryci i renciści są jedną z najniżej uposażonych grup społecznych w naszym kraju, mimo, iż urzędnicy brukselscy wysmarowali raport będący zupełnym zaprzeczeniem tej prawdy. Zdaniem Brukseli nasz emeryt jest w Unii… krezusem. Ponoć pod względem finansowym ustępuje polskiemu emerytowi nawet niemiecki emeryt, a także brytyjski. Można byłoby się z tego oczywiście śmiać, gdyby sytuacja polskiego emeryta nie była tak smutna. Wielu emerytów nie tylko nie ma pod koniec miesiąca co do garnka włożyć, ale nie ma nawet środków na podstawowe leki. Być może to z myślą o nich wiele aptek stosuje zniżki. Tymczasem różnice w cenach tych samych specyfików mogą nawet sięgać 100 procent. Tym bardziej teraz kiedy jest takie zamieszanie z lekami refundowanymi. Nie dajmy się zwieść podobnym praktykom, bowiem tak naprawdę w tej grze aptekom chodzi o wypchnięcie z farmaceutycznego rynku konkurentów, a nie o altruistyczne gesty w kierunku emerytów i rencistów. Jak wiadomo ceny zazwyczaj kształtuje rynek i z doświadczenie wiemy, że niższe ceny powinny być na terenach mniej zaludnionych i biedniejszych, niż w większych miastach, w których mieszkają ludzie o bardziej zasobnych portfelach. Również konkurencja pomiędzy aptekami w dużych miastach jest o wiele większa niż w małych. Tymczasem jak się okazuje, najniższe ceny oferują apteki skupione wokół mikrosieci. Są one złożone co najwyżej z kilku lub kilkunastu aptek – często są to także apteki rodzinne. Dlatego w takich aptekach realizujmy recepty, bo tylko w takich ceny leków najkorzystniejsze. Leki, leczenie, żywność, opłaty, rachunki, i nad wyraz skromna emerytura – taka jest rzeczywistość polskiego emeryta i tak właśnie żyje polski emeryt. Nie ma to nic wspólnego raportem wysmarowanym przez brukselskich urzędników. Od dawna też wiadomo, że polski system emerytalny jest niewydolny i jak dotychczas nikomu się nie udało jego udrożnienie. Nie tak dawno przez Polskę przetoczyła się dyskusja o zmianach w systemie emerytalnym. Mało tego, takie zmiany zostały już wprowadzone. A konkretnie zmniejszona została składka na ofe, czyli otwarte fundusze emerytalne z 7,3% do 2,3%. Ponoć ma to w jakiś sposób uzdrowić sytuację, a ponoć polski emeryt ma się już lepiej poczuć. Ponoć, bo teraz nikt tego nie wie. Wiemy natomiast, że ofe niekoniecznie się sprawdzają i nie pomoże tu żaden ranking OFE. Należy też przypuszczać, że tak naprawdę nikt nie ma pomysłu na systemowy remont naszych emerytur, a tylko na doraźne działania, bowiem tak naprawdę żaden fundusz emerytalny się nie sprawdza. W związku z tym rodzi się pytanie czy reorganizacja systemu emerytalnego zmieniła coś w sytuacji przyszłych emerytów? Niestety nie, bowiem najlepszy fundusz emerytalny jakim miał być II filar coraz częściej nie trafia z inwestycjami i nie tylko w czasie największego kryzysu wiele traci. Czy w takiej sytuacji istnieje ofe w które warto zainwestować? Ostatni ranking OFE stawia na ING, Polsat, Generali oraz Nordea Warta, PZU. Wprawdzie inwestowanie w II filar czyli otwarte fundusze emerytalne jest długoterminowe i jak twierdzą specjaliści końcowy efekt oszczędzania będzie dopiero widoczny gdy dzisiejsi pracownicy będą odchodzić na emerytury, ale fakt pozostaje faktem, że ofe straciły po drodze ponad 24 miliardy złotych i za 2011 też są pod kreską. Mimo to to właśnie ranking OFE pomoże nam wybrać fundusz, taki jest bowiem obowiązek. W innym przypadku zostaniemy rozlosowani.