Nie zawsze najtańsza jest najlepsza

Na rynku kart kredytowych jak zwykle ruch, chociaż już nie taki jak jeszcze kilka miesięcy temu. Okazało się bowiem, że coraz więcej właścicieli kart kredytowych zalega z rozliczeniami. Nie tak odległy jest czas kiedy ich zadłużenie sięgało już 15 miliardów złotych. Nic więc dziwnego, że banki natychmiast zareagowały i z rynku kart kredytowych zostało wycofanych aż 200 tysięcy kart, których właściciele okazali się niewypłacalni, bądź realizowali swoje należności, ale ze znacznymi opóźnieniami. Zresztą sami klienci banków opamiętali się w swych zapędach kredytowych i w wielu przypadkach sami zrezygnowali z części kart. Z ostatnich informacji wynika, że sytuacja zaczyna się stabilizować, a zaległości zmniejszać.
– Gdy brakuje gotówki najłatwiej sięgnąć po plastikowe pieniądze licząc, że później jakoś tam będzie, jakoś się ten kredyt spłaci.Tymczasem nie ma jakoś tam będzie, bowiem, z każdego kredytu trzeba się rozliczyć, a karty kredytowe należą do jednych z najwyżej oprocentowanych kredytów bankowych. Niestety najczęściej wielu z nas nie zastanawia się nad późniejszymi konsekwencjami. Dlatego zanim sięgnie się po karty kredytowe powinno się poznać zasady funkcjonowania kart kredytowych, a przede wszystkim należy przestrzegać terminów rozliczenia się z bankiem. Trudno wszystkiego dopilnować jeżeli bezmyślnie sięga się po kilka, a nawet po kilkanaście kart jednocześnie i bezmyślnie się z nich korzysta. Wtedy na “bank” problem gotowy – twierdzi znawca rynku kart kredytowych.
I ma rację, bowiem najczęściej tak się dzieje. W portfelach mamy po kilka kart, kupujemy wszystko co nam wpadnie w rękę, nie zastanawiając się czy jest to nam potrzebne czy nie, a później okazuje się, że kredytów jaki zaciągnęliśmy w kilku nawet bankach, po prostu nie jesteśmy w stanie w określonym terminie spłacić. Prawdą jest, że kryzys sprawił, iż wielu Polakom zaczęło się znacznie gorzej żyć. Tym bardziej powinniśmy myśleć sięgając po karty i robiąc zakupy. Myśleć też trzeba decydując się w ogóle na kartę kredytową. A jeżeli już to niech to będzie jedna i najtańsza karta kredytowa. Nie sięgajmy po coraz nowe i z pozoru lepsze oferty. Jedna karta w zupełności nam wystarczy – chyba, że nie musimy martwić się o pieniądze. Ale jeżeli nasza sytuacja finansowa nie jest najlepsza, powinniśmy wybierać karty najtańsze w obsłudze. Najczęściej najtańsza karta kredytowa znajduje się w ofercie banków internetowych. Najczęściej też banki te nie pobierają opłat ani za wydanie karty ani za jej prowadzenie. A jeżeli nawet, to z pewnością opłaty te są zdecydowanie niższe niż w bankach tradycyjnych. Dlatego osoby, którym zależy na kosztach powinny poważnie rozpatrzeć ofertę kart rozprowadzanych w systemie online.
– Najlepiej sprawdzić ofertę co najmniej w kilku bankach, ponieważ banki tradycyjne również działają w systemie online. Może więc okazać się, że najtańsza karta kredytowa to karta wydana i funkcjonująca właśnie w systemie elektronicznym, ale niekoniecznie w banku internetowym – stwierdził jeden z klientów.