BIK zaszkodzi…

Banki, które swego czasu znacznie zaostrzyły warunki kredytowe, od drugiego kwartału 2010 roku zaczęły je łagodzić. Doszło nawet do tego, że w pewnym okresie znacznie obniżyły prowizje i marże, rezygnowały z wkładów własnych, a niektóre nawet kredytowały ponad wartość nieruchomości. Początkowe swe działania banki tłumaczyły rosnącą ilością tak zwanych złych kredytów, czyli kredytów spłacanych ze znacznym opóźnieniem, bądź nie spłacanych w ogóle. O kredytach typu bez zaświadczeń, poręczeń czy bik też mogliśmy zapomnieć. Zapomnieć też mogliśmy i możemy nadal, o kredytach bez dokładnego prześwietlenia w bazach danych biura informacji kredytowej, czy biurze informacji gospodarczej. W biurze informacji kredytowej jak wiadomo gromadzone są dane o historii kredytowej klienta. Tej negatywnej jak i  pozytywnej. Jeżeli będzie tylko pozytywna, możemy liczyć na kredyt bez specjalnych problemów. Jeżeli nie, to raczej nie liczmy na pożyczkę w banku. Natomiast w  biurze informacji gospodarczej zbierane są informacje o zaległościach klienta w opłatach rachunków, na przykład za radio czy telewizor, a także zaległościach w stosunku do innych niż banki firm. Wracając jednak do wcześniejszej myśli, czyli o otworzeniu się banków na klienta, to taką swoistą symbiozę długo nie mogła znieść komisja nadzoru finansowego i wprowadzając w życie rekomendację T zburzyła cały ten biznes kredytowy.
– Nie tylko rekomendacja T stała się hamulcem kredytowym, ma też w tym swój udział biuro informacji kredytowej – twierdzi jeden z klientów. Swego czasu staraliśmy się z żoną o kredyt na budowę domu, nigdy nie mieliśmy żadnych kłopotów z bankami. Ja miałem tylko jeden kredyt studencki i spłacałem go regularnie, a żona nie miała żadnych kredytów, więc nie przewidywaliśmy żadnych niespodzianek. Tymczasem okazało się, że w bik odnaleziono jakieś informacje sprzed kilku lat o mojej żonie, która miała kiedyś jakieś zaległości w rozliczeniu się z kart kredytowych. Ale kiedy tylko bank poinformował o tym moją żonę natychmiast się z tych zaległości rozliczyła. Mimo to taka informacja została przekazana do bik. Po naszej interwencji w banku oraz bik, informacja została usunięta z bazy danych, ale smród pozostał. W kilku następnych bankach również nie otrzymaliśmy kredytu i również z tego samego powodu. Na szczęście informacja ta została już usunięta, więc możemy liczyć, że kredyt na budowę domu otrzymamy w innym banku – stwierdził jeden z klientów.
Okazało się jednak, że to nie koniec kłopotów tej rodziny, bowiem klient ten figurował również w bazie danych Międzybankowej Informacji Gospodarczej, która zwie się również Bankowym Rejestrem Klientów Niesolidnych i jest prowadzona przez Związek Banków Polskich. Po interwencji zainteresowanych nazwisko męża klientki zostało również usunięte. Jednakże – jak  słusznie zauważył mąż klientki – smród pozostał. Decydując się na kredyt, a później nie spłacając go w terminie wyznaczonym przez bank, musimy się liczyć z takimi niespodziankami.