Zamęt z lokatami jednodniowymi

Polacy już niejedno wymyślili, by unikać płacenia podatków. Kolejnym sukcesem miały okazać się lokaty jednodniowe, gwarantujące uniknięcie płacenia podatku Belki. Niestety w ostatnich dniach powstało wiele wątpliwości, a wszystko za sprawą jednej kancelarii prawnej.

Ale od początku. Pewna kancelaria zakwestionowała sposób unikania płacenia podatku od zysków kapitałowych lokaty jednodniowej. Przedstawiła dosyć oryginalną interpretację prawa z punktu widzenia Urzędu Skarbowego. Otóż, to że bank nie odprowadza podatków od zysków z lokaty jednodniowej, to nie znaczy że my tego nie mamy robić w rozliczeniu rocznym. Czyli z interpretacji kancelarii wynika, że podatek musimy zapłacić sami.

I tak rozpoczęła się batalia pomiędzy bankami, kancelariami i Ministerstwem Finansów. Ta jedna interpretacja wywołała ogólny zamęt i chaos. Niektórzy twierdzą, że płacenie podatku jest nieuniknione, inni że nie trzeba płacić, ale Urząd Skarbowy i tak może sobie tego życzyć.

Stanowisko Ministerstwa Finansów jest takie samo jak stanowisko banków: od zysków kapitałowych z lokat jednodniowych nie trzeba płacić podatku. Czy takie oświadczenie wystarczy? Zbliża się nowy rok podatkowy i nie wiadomo, czy klienci banków mogą spać spokojnie? Co jeśli Urząd Skarbowy będzie innego zdania, kiedy nastąpi czas składania zeznań podatkowych, bo przecież stanowisko Ministerstwa Finansów nie jest wiążące dla Urzędów Skarbowych.

Aby Urzędy Skarbowe nie dobrały się do naszych oszczędności minister finansów musi wydać tzw. ogólną interpretację podatkową. Wszyscy posiadacze lokat jednodniowych powinni obserwować, co dzieje się w kwestiach finansowych.