W naszym domu nigdy się nie przelewało

Pochodzę z małego miasteczka i jak sięgnę pamięcią w naszym domu nigdy się nie przelewało. Ojciec mój pracował w urzędzie miasta jako średniej klasy urzędnik państwowy, a matka zajmowała się mną i moja siostrą oraz prowadziła dom. Pęsja urzędnika nie była najwyższa, a potrzeby stale rosły. Rosły razem ze mną i moja siostrą. Ważna jednak była rodzina, a dla nas wszystkich to było najważniejsze, a nie finanse. Kiedy skończyłem szkołę podstawową, a później średnią postanowiłem, że moje dzieci nie będą już tak żyły. Pieniędzy na moje studia już nie starczyło, więc musiałem sobie poszukać pracy. Mimo, iż zostałem wychowany, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze, że kult pieniądza w naszej rodzinie nigdy nie istniał, chciałem zapewnić mojej rodzinie godziwe życie. Dlatego nieco zmieniłem swój punkt widzenia i mojej rodziny na temat pieniądza Wprawdzie nadal nie był dla mnie najważniejszy, nie był celem w sobie, to jednak finanse osobiste zacząłem traktować już nieco inaczej niż mój ojciec. Pracowałem w niezłej firmie i można powiedzieć, że zarabiałem dość dobrze. Żona również pracowała, więc gdy dzieci podrosły i poszły do szkoły, po pewnym okresie dostały od nas kieszonkowe na drobne wydatki. Od tego czasu one również miały swoje pieniądze, którymi mogły dysponować, ale pod naszą dyskretną kontrolą. Dzieci powinny uczyć się szanować pieniądze już od najmłodszych lat. Miały swoje osobiste finanse, które wydawały według własnej woli, ale jednocześnie staraliśmy się tak kierować ich potrzebami, aby nie wydawały tych pieniędzy tylko dlatego aby wydać. To później zaowocowało.
Po jakimś czasie zdecydowałem się na założenie małej firmy rodzinnej, tym samym nasz status finansowy znacznie się podwyższył, no i oczywiście nasze finanse osobiste. Firma była niewielka, pracowało w niej tylko 6 osób, ale prosperowała zupełnie nieźle. Przynajmniej nam się tak wydawało. A później przyszedł kryzys, a wraz z nim kłopoty. Jakoś to jednak przetrwaliśmy. Pomogły nam w tym kredyty, bowiem nasz finanse osobiste nie pozwalały nam na utrzymanie firmy przy życiu. Po raz pierwszy wziąłem zwykły kredyt gotówkowy, ale okazało się, że nie było to najlepsze rozwiązanie, bowiem zazwyczaj są to kredyty wysoko oprocentowane. Potem żałowałem, że nie poradziłem się doradcy kredytowego, który ukierunkowałby mnie na najlepszy dla mnie kredyt. W związku z tym, że już wcześniej spłacałem kredyt samochodowy, a pieniędzy nadal brakowało, postanowiliśmy starać się o kredyt konsolidacyjny. I to był strzał w dziesiątkę. Kredytem tym spłaciłem wcześniejsze i jeszcze zostało na uratowanie firmy. Teraz spłacam tylko jeden kredyt i jestem zadowolony.