Trzeba umieć się targować

Zadzwonili do mnie i do męża konsultanci z mLinii z mBanku z super ofertą przeznaczoną specjalnie dla nas. Otóż zaproponowali nam debet na rachunku bankowym oprocentowany tylko na 14,35%. Prowizja miała wynosić zaledwie 0,7%. Postanowiliśmy sprawdzić tego samego dnia, co mogą nam zaoferować w placówce mBanku. Okazało się, że pracownicy banku zaproponowali nam ofertę z niższym oprocentowaniem. Ciekawa sprawa. Na drugi dzień zadzwonili znowu konsultanci i przedstawili nam ofertę z oprocentowaniem 14,35%! Zdecydowaliśmy się douczyć konsultanta i poinformowaliśmy go, że w placówce zaproponowano nam korzystniejsze warunki. Konsultant miał sprawdzić i oddzwonić. Do dziś czekamy na telefon.

Porównaliśmy ofertę z mLini i z placówki mBanku. Oto ona:
-konsultant nie wiedział, że przez pierwsze trzy miesiące oprocentowanie będzie wynosić 9,99%, a dopiero potem wyniesie ono 14,35%
-prowizja w placówce wynosiła 0%, a u konsultanta 0,7%.

Co więc pozostaje? Albo skorzystać z propozycji złożonej w placówce mBanku albo targować się z konsultantem o jego propozycję.

Zastanawiające jest czemu mBank sprzedaje droższe produkty przez infolinię niż w swoich placówkach. Czy na infolinii pracują niekompetentne osoby, czy może to celowe działanie banku? Tak czy inaczej warto się targować, bo zawsze można dostać lepszą ofertę niż tą, co nam proponują w danej chwili. Gorąco zachęcamy.