Rolnicy wierzą w spółdzielcze

Październik 19
07:44 2009
Oceń ten artykuł

Historia polskiej bankowej działalności spółdzielczej sięga jeszcze czasów średniowiecza, jednakże ta prawdziwa bankowa spółdzielczość, opierająca się na prawie spółdzielczym, rozpoczęła się już w czasach nam współczesnych, a konkretnie w 1982 roku. Ustawa ta  została następnie w 2000 roku znowelizowana i obowiązuje do dziś. Jest to ustawa o funkcjonowaniu banków spółdzielczych ich zrzeszeniu się i bankach zrzeszających, zwana także ustawą milenijną.

– Banki spółdzielcze działają trochę na innych zasadach niż na przykład banki komercyjne, które nastawione przede wszystkim na jak największy zysk. Tymczasem banki spółdzielcze nie są nastawione na maksymalizację zysku, która jest tylko środkiem do realizacji celów członków spółdzielni – stwierdził przedstawiciel banku spółdzielczego.
W Polsce funkcjonują trzy zrzeszenia banków spółdzielczych: bank polskiej spółdzielczości, spółdzielcza grupa bankowa oraz mazowiecki bank regionalny. Istnieje też krakowski bank spółdzielczy, ale funkcjonuje on na innych zasadach, działa niezależnie a tylko współpracuje z bankiem polskiej spółdzielczości.
Jak sięgnąć pamięcią banki spółdzielcze niosły pomoc finansową, konkretnie kredytową, polskiemu rolnictwu. Tak jest do dziś i jest to drugi po banku gospodarki żywnościowej  sektor bankowy współpracujący z polskimi rolnikami, bądź firmami przetwórstwa rolniczego.

– W latach peerelu najczęściej odwiedzanym przez rolników bankiem był bank spółdzielczy, może dlatego, ponieważ na wsi nie było innych banków. Zresztą nawet teraz najczęściej w gminach jest tylko bank spółdzielczy lub jego filia. To w bankach spółdzielczych załatwialiśmy swoje sprawy, kiedy rządziła nami komuna i banki spółdzielcze, a nie inne, pomagają naszym dzieciom i wnukom. Za moich czasów rolnicy nie sięgali zbyt często po kredyt bankowy. Byliśmy samowystarczalni. Człowiek żył z tego co wyprodukował na gospodarce. Zresztą mało wtedy było dużych specjalistycznych gospodarstw, które inwestowały duże pieniądze w ich rozwój. Kiedyś najczęściej w gospodarstwie były dwie 1-2 krowy, 1-2 konie i kilka świń. Paszę rolnicy też mieli swoją, więc po co komuś był kredyt. Produkowaliśmy i sprzedawaliśmy zboże, mleko, tuczniki i chłop zawsze miał jakieś tam odłożone pieniądze. Teraz jak widzę młodzi ludzie się szarpią, mają mało czasu, życie stało się ciągłą walką o pieniądze. Nie pomagają nawet dopłaty unijne. Mleko jest teraz tańsze nić butelka wody mineralnej, podobnie jest z żywcem. Zboże jest również tanie jak jeszcze nigdy nie było.

Pozornie naszym dzieciom i wnukom żyje się lepiej, ale tylko pozornie. Aby rozwinąć produkcję nabrali kredytów, których niektórzy nie są w stanie spłacać. Nie wiem czy o to chodziło rządzącym polskim rolnictwem. Jeżeli tak, to nie ma czego im gratulować – stwierdził jeden z emerytowanych rolników.