Rodzina na swoim a banki w kłopocie

Rodzina na swoim stała się ponownie obiektem wielu komentarzy i analiz. Dwa lata temu skutecznie zastąpiła tradycyjne kredyty mieszkaniowe w momencie, kiedy banki przykręciły kurek z pożyczkami (nie tylko tymi na mieszkania, ale w ogóle na finansowanie jakiejkolwiek działalności). Teraz upada pod ciężarem własnej popularności. Rząd zdecydował bowiem o zamknięciu programu do końca 2012 roku. Wcześniej w programie nastąpią zmiany.

Duże zmiany
Rząd mówi, że zmiany są kosmetyczne, ale tak naprawdę już teraz widać, że za 2-3 miesiące kredyt z  dopłatą będzie dostępny tylko dla nielicznych. Przede wszystkim Rodzina na Swoim powinna być dostępna tylko dla osób, które kupują nieruchomość na rynku pierwotnym. Nie kupisz już więc mieszkania na rynku wtórnym z kredytu, którego połowę odsetek przez pierwsze 8 lat zrefinansuje ci państwo. Zostaje zakup nieruchomości od dewelopera lub budowa domu. Ale to tylko częściowe zmiany. Spadną limity maksymalnych cen, za które będzie kupowana nieruchomość. Oznacza to, że po prostu pula nieruchomości, które będą mogły być sfinansowane kredytem rodzina na swoim po prostu zmaleje. A na koniec rząd ustalił, że o kredyt preferencyjny będą mogli starać się tylko osoby, przed 35 rokiem życia. Dopłaty stają się więc towarem luksusowym.

Dobrze, czy źle?
Każdy kij ma dwa końce. Także  w przypadku Rodziny na swoim. Bo dlaczego niektórzy mogą być uprzywilejowani i czerpać korzyści z dopłat? Dlaczego inni muszą wziąć kredyt hipoteczny na rynkowych warunkach i płacić normalne odsetki, obciążając swoje konto bankowe co miesiąc wyższą kwotą niż szczęśliwcy, którzy załapali się na program Rodzina na swoim? Czy to jest solidarność społeczna-99% społeczeństwa składa się na mieszkania dla reszty Polaków.

Z drugiej strony są banki, które bardzo skorzystały na programie dopłat do kredytów. To uratowało ich sprzedaż w czasie kryzysu finansowego. Teraz, gdy program wygasa muszą szukać kolejnych ścieżek zdobycia klienta. I w tym całym zamieszaniu tylko deweloperzy zacierają ręce.