O co chodzi z kredytami studenckimi?

“Chylę czoła przed rządowym pomysłem na kredyty studenckie, chyle czoła przed bankami, które podjęły ten temat, bowiem kredyty studenckie nie są dla banków zbyt wielkim biznesem. Natomiast dla studentów to wielka sprawa, ponieważ mogą przynajmniej w dużej części, sfinansować swoją naukę. 600 złotych miesięcznie to poważny zastrzyk w żywej gotówce, dlatego pomoc taka jest wprost nie do przecenienia. Ale konia z rzędem temu kto wie o co tak naprawdę urzędnikom chodzi, skoro na pierwszą transzę muszą czekać aż do lutego” – napisała do alertu jedna ze studentek.

Ma rację studentka, poruszająca ten problem, bowiem ministerialni urzędnicy sprowadzili ten temat niemal do absurdu. Rok akademicki rozpoczyna się 1 października i to właśnie w tym początkowym okresie nauki żakom najbardziej potrzebne jest finansowe wsparcie. Tymczasem resort, a za nim banki każą im czekać na wypłatę pierwszych pieniędzy aż do lutego. Na nic zdają się protesty i interwencje w tej sprawie, MEN z uporem rasowego osła trzyma się swoich ustaleń i nic nie ma zamiaru nic zmieniać. Żacy zastanawiają się czy przypadkiem urzędników oraz bankowców w dzieciństwie nie stawiano do “konta” i dlatego teraz tak się zachowują.

– kredyty studenckie to nie wszystko. Banki przygotowały też dla żaków inne propozycje, takie jak chociażby konta oraz karty kredytowe dla studentów. I w jednym i drugim przypadku warunki przystąpienia do tych projektów są na preferencyjnych warunkach, bowiem banki wreszcie zrozumiały, że mimo wszystko jest to dla nich biznes. Wprawdzie na tych produktach banki nie zarabiają wielkich pieniędzy, ale liczą, że po skończeniu studiów studenci już jako biznesmeni, ludzie wolnych zawodów wrócą do nich jako stali pełnoprawni i co najwazniejsze dochodowi klienci – twierdzi znawca tego rynku.

I ma rację, bowiem najczęściej tak się dzieje, ale tylko w przypadku, jeżeli studenci są zadowoleni z usług banków. W przeciwnym razie z pewnością poszukają sobie innego banku. Banki starają się przyciągnąć studentów proponując na wstępie swej współpracy konta studenckie. Założenie takiego konta nie wymaga wielkich formalności i wystarczy tylko wypełnić wniosek. Najczęściej banki korzystają z tego przy podpisywaniu umów o kredyty studenckie. Wtedy proponują właśnie otworzenie również kont na preferencyjnych warunkach. Najczęściej studenci godzą się na proponowane warunki, bojąc się, że w przeciwnym razie bank może nie przyznać mu kredytu. Tymczasem nie ma takiej opcji, ponieważ przyznanie kredytu nie jest ściśle związane z otworzeniem rachunku.