Nie zawsze jest hossa

Listopad 24
11:11 2011
Oceń ten artykuł

Coraz bardziej nerwowo robi się na inwestycyjnych rynkach. Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie: spadki, wzrosty, załamania i windowanie do góry niektórych akcji. Inwestowanie na giełdzie czy też w fundusze inwestycyjne bez należytej wiedzy należy do bardzo ryzykownych przedsięwzięć, tym bardzie w tych tak trudnych warunkach. Ale jak się okazuje takich ryzykantów nam nie brakuje. Inwestowanie w fundusze inwestycyjne powinno się opierać przynajmniej na podstawowej wiedzy o tej branży, jeżeli oczywiście nie chcemy na tych inwestycjach stracić. Z ostatnich doniesień wynika, że na rynku funduszy inwestycyjnych nadal trwają zawirowania, szczególnie trudne chwile przeżywają fundusze akcji. Dlatego coraz częściej inwestorzy patrzą na fundusze parasolowe, chociaż ich zysk z pewnością jest mniejszy niż z funduszy akcji. Jak wiadomo fundusze parasolowe inwestują zarówno w fundusze akcji jak i obligacje, dlatego inwestorzy, którzy stawiają na fundusze parasolowe muszą poczekać na zysk, ale w razie załamania się rynku – a póki co wszystko na to wskazuje – stracą o wiele mniej niż inwestujący bardziej ryzykowanie. Analitycy giełdowi zapewniają, że przez najbliższe miesiące inwestorzy nie powinni się martwić o swoje pieniądze. Problem chociaż tym, że ich prognozy niekoniecznie ostatnio się sprawdzają. Poza tym nie da się przewidzieć w 100 procentach, czy i jak długo jeszcze hossa na tym rynku potrwa.
– Jestem przekonany, że żadne rankingi w wyborze najkorzystniejszej dla nas inwestycji, najlepszego funduszu nam nie pomogą bez znajomości tego rynku – twierdzi jeden z wieloletnich inwestorów – dlatego o wyborze funduszu decyduje przede wszystkim wiedza inwestora. To nie jest tak, że wystarczy spojrzeń na ranking i już wiesz w jakie fundusze zainwestować swoje oszczędności. Moim zdaniem najlepiej wiedzieć jak nie należy inwestować, ponieważ rzecz to nader ryzykowna i nie zawsze na rym rynku są wzrosty. Tak zwani niedzielni inwestorzy nie wiedzą w jakim momencie powinno się je sprzedać. Pytają więc o to wszelkiej maści doradców finansowych kiedy najlepiej upłynnić swoje akcje. Czy może już, czy też jeszcze trochę poczekać aż odrobią straty z niekorzystnego okresu. Niestety nie zawsze też wiedzą w jakie fundusze zainwestowali i jakie zasady obowiązują w razie ich sprzedaży. W jednym przypadku okazało się, że inwestor nawet nie wiedział. że zainwestował nie w fundusze inwestycyjne, lecz w ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe. Co więcej nawet nie potrafił określić w jakie. Niedopuszczalna wręcz ignorancja. Ale to nie wszystko, transakcja ta była tak skonstruowana, że inwestor nie mógł się ich pozbyć przed upływem 5 lat od chwili zakupu. Kupujący został świadomie wprowadzony w błąd, bowiem sprzedający zapewniał go, że na tych funduszach nie można stracić.