Nie podpisujmy umów w ciemno

Styczeń 23
05:51 2012
Oceń ten artykuł

Wielu klientów banków twierdzi, że rynek kredytowy, że nie ma przed nimi żadnych tajemnic. Nic bardziej błędnego, jest to oczywista nieprawda i rzecz niemożliwa dla zwykłego Kowalskiego, który stara się o kredyt w banku. Banki bardzo się ostatnio wycwaniły i jeżeli tylko zechcą zawsze czymś zaskoczą swoich klientów.

Na przykład kto mógł przypuszczać, że banki wykręcą taki numer swoim klientom, że przy zwykłym oprocentowaniu kredytu zapłaci on kilkakrotnie więcej niż wynika to z oferty. Jeżeli na dodatek nie przeczyta dokładnie umowy i podpisze ją w ciemno, jest pewne, że znacznie uszczupli swoją kieszeń. Banki bowiem wzięły się na sposób i przy planowym oprocentowaniu podwyższają prowizje, marże, wprowadzają opłaty przygotowawcze, ubezpieczenia kredytów itd. Tym samym rzeczywisty koszt takiego kredytu rośnie w lichwiarski sposób, a na banki nie ma po prostu siły, bowiem działają w majestacie prawa, albo na jego pograniczu. I w majestacie tegoż prawa łupią skórę swoim klientom.Kredyty bez zaświadczeń, poręczycieli, dodatkowych zabezpieczeń, czy też kredyty bez bik, czyli zbadania historii kredytowej klienta w biurze informacji kredytowej. Czy takie kredyty w ogóle jeszcze istnieją. Nie łudźmy się, takich kredytów nie ma i prawdopodobnie już nie będzie. Banki zbyt mocno sparzyły się na klientach, którzy nie spłacają w terminie swoich należności lub spłacają, ale ze znacznym opóźnieniem. Poza tym zbyt wielu klientów miało po kilka, a nawet kilkanaście kredytów tylko dlatego, ponieważ banki nie zbyt dokładnie ich sprawdzały. Być może i sprawdzały w biurze informacji kredytowej, ale przecież oni jak przystało na prawych obywateli spłacali swoje kredyty – tylko następnymi kredytami. W końcu musiało się to wszystko urwać i się urwało. Teraz banki dmuchają już na zimne i nie są takie skore do udzielania szybkich kredytów, bez specjalnego sprawdzania wnioskodawców. Szczególnie kredyty bez bik nie wchodzą już raczej w rachubę.

– Rzeczywiście kredyty bez bik to obecnie rzadkość, ale czasami zdarza się, że kredytodawca nie sprawdza historii kredytowej swojego klienta, a przynajmniej tak twierdzi. Problem tylko w tym, że czasami taki kredyt bywa droższy niż zwykle. Droższy jest dlatego, ponieważ bank ryzykuje udzielając takiego kredytu. Nikt przecież nie zaręczy, że kredytobiorca jest wypłacalny. Ponoć banki mają pewną pulę. do której mogą ryzykować i ryzykują. Jednak czynią to dość rzadko i raczej nie liczmy na to, że ominie nas sprawdzenie w biurze informacji kredytowej. Mogą natomiast na takie kredyty liczyć stali klienci banków, którzy mają swoje stałe konta bankowe lub założone lokaty. W takich przypadkach bank raczej niewiele ryzykuje. Jeżeli jednak nie uda nam się zdobyć takiego kredytu, a nie chcielibyśmy być sprawdzani w bik, możemy w ostateczności o taki kredyt starać się w instytucji zajmującej się udzielaniem takich kredytów. Nie musi więc to być bank, a zwykła firma pożyczkowa. tylko w takim przypadku musimy się liczyć z dużymi kosztami, często przekraczającymi nawet 100 procent udzielonego kredytu.

Jest więc wiele tajemnic kredytowych, które banki zachowują tylko dla siebie. Jedno jest pewne, nie wpadniemy w zastawioną pułapkę wtedy, kiedy dokładnie przeanalizujemy zapisy umowy kredytowej. Nigdy, ale to nigdy nie podpisujmy takich umów w ciemno – przestrzega jeden z kredytobiorców.