Jaki najlepszy?

W budownictwie mieszkaniowym ruch praktycznie zamarł, a sprawiła to przede wszystkim zimowa aura. Dlatego coraz mniej mieszkań jest oddawanych do użytku i mniej jest już chętnych na kredyty na budowę domu  – chyba, że wykańczane są jeszcze ich wnętrza. Więcej chętnych natomiast sięga po kredyty na zakup mieszkania. Poza tym trzeba pamiętać, że banki zawsze chętniej przyznawały kredyty klientom indywidualnym niż deweloperom czy spółdzielniom mieszkaniowym. Nie zapominajmy też, że w sierpniu weszły w życie pierwsze zapisy rekomendacji T, które w znacznym stopniu ograniczyły przyznawanie kredytów mieszkaniowych, no i jeszcze w tym roku wejdzie w życie cała rekomendacja T ze swoimi minusami i plusami – bo takie także istnieją.

Ostatnio o kredyt budowlany lub jego zakup jest rzeczywiście znacznie trudnie, ale nie oznacza to, że banki takich kredytów nie udzielają. Wprost przeciwnie, od jakiegoś czasu trwa wojna cenowa na rynku kredytów mieszkaniowych. Ale tylko złotówkowych. Z uwagi na ograniczenia związane z rekomendacją T kredyty walutowe poszły w odstawkę. W związku z tym coraz częściej pojawiają się oferty bankowe marż poniżej 1 procenta. To niespotykane wydarzenie od czasu największego kryzysu.

Czym powinniśmy się kierować wybierając najkorzystniejszy dla siebie kredyt budowlany? Przede wszystkim wybierajmy bank, który nie wymaga przedstawiania rachunków i faktur za wykonane prace oraz zakupione materiały budowlane. Wybierajmy też jak najniższe oprocentowanie kredytu, finansowanie do 100 procent kosztów budowy, a także możliwość uzyskania środków na dowolny cel /wykończenie domu/.

Z ostatniego rankingu wynika, że najlepsze kredyty na budowę domu, a właściwie pomoc w ich wyborze,  znajdziemy: w open finance, expanderze, ing bank śląski, deutsche banku i millennium banku. Na przykład w deutsche banku minimalna kwota uzyskania kredytu na budowę domu wynosi 100 000 złotych. Bank ten kredytuje do 100 procent wartości nieruchomości, nie wymaga wkładu własnego oraz rozkłada kredyt na 40 lat dla kredytu w złotych oraz na 30 lat w walucie obcej. Coraz więcej też banków nie wymaga już wkładów własnych. Można też rozważyć nie kredyt hipoteczny a pożyczkę hipoteczną, ale wówczas jest ona wyżej oprocentowana od kredytu, ale za to możemy pieniądze wydać nie tłumacząc się na jaki cel będą przeznaczone.