Czyszczą kieszenie klientów

Luty 16
07:07 2012
Oceń ten artykuł

Każdy z nas chciałby, aby kredyt o który stara się był dobrym i tanim kredytem. Poza tym najlepiej aby było to kredyt od ręki, czyli aby decyzje o przyznaniu kredytu otrzymać w kilkanaście lub kilkadziesiąt minut. Tylko czy dobre, szybkie i tanie kredyty w ogóle istnieją? Odpowiedź jest prosta – dobrych, szybkich i tanich kredytów nie było, nie ma i z pewnością nie będzie. Może być najlepszy kredyt w naszej sytuacji materialnej, może być na jak najkorzystniejszych dla nas warunkach, ale każdy kredyt ma to do siebie, że należy go nie tylko spłacić. Poza tym bank musi na tej transakcji przecież zarobić. Zarabia i to niemało na oprocentowaniu, opłatach bankowych, prowizjach, marżach itd. Tak więc tani kredyt gotówkowy po prostu nie istnieje i nie istnieje również kredyt od ręki – chyba że w firmach pożyczkowych. Nie tak dawno w studiu telewizyjnym odbyła się dyskusja o kredytach, bankach i parabankach. Między innymi zadawano też przedstawicielom banków pytanie czy w ogóle istnieje szybki i tani kredyt od ręki i jak postępują banki. Prezes jednego z banków przekonywał zebranych, że oczywiście tak, mało tego o kredyty nie jest tak trudno jak ogólnie się głosi. Nikt jednak zapewnieniom pana prezesa nie uwierzył. Prowadzący program zapytali też dlaczego kredyty są takie drogie i dlaczego banki starają się ukryć rzeczywiste koszty kredytów. Szczególnie takie praktyki stosowane są przed świętami. Jako ciekawostkę można jeszcze dodać, że na przykład provident odmówił udziału w tej dyskusji. Jak wobec tego ma się oferta tej firmy, czyli szubki i tani kredyt od ręki? Z ostatnich doniesień prasowych wynika, że rzeczywisty koszt kredytu sięga nawet 60 i więcej procent – w parabankach nawet 100 procent. Ale nie tylko w parabankach. Na przykład najlepszy kredyt na budowę domu w eurobanku, który zajmuje pierwszą pozycję w rankingu. Jeżeli pożyczymy w tym banku 400 złotych na budowę domu, to musimy zwrócić aż 881 tysięcy złotych. Bank się tłumaczy, że jest to kredyt na 30 lat. Tylko nie zmienia to faktu że zwrócimy bankowi ponad dwa razy więcej. No i nie jest to kredyt od ręki. Niemal wszystkie banki stosują lichwiarskie zasady w pożyczaniu pieniędzy. Czy w takiej sytuacji można w ogóle mówić o dobrych kredytach i o tanim kredycie gotówkowym? Mało prawdopodobne. Natomiast są banki i są oferty w miarę korzystne dla klientów. Do takich banków zaliczają się na przykład Volkswagen Bank Direct oraz Nordea, w których koszt kredytu jest najniższy, bowiem banki te nie przekraczają wyznaczonego przez NBP oprocentowania – po ostatnich podwyżkach stóp procentowych wynosi 24%. Banki starają się tłumaczyć złymi kredytami oraz faktem, że nie są instytucjami charytatywne, a przede wszystkim tym, że nie wciskają na siłę kredytobiorcom pieniędzy – sami się o nie starają. Powinni więc czytać umowy. Jest to tłumaczenie nie do przyjęcia i chyba ma rację gazeta prawna twierdząc, że po prostu banki nauczyły się omijać ustawę antylichwiarską i czyszczą kieszenie swoich klientów.